poniedziałek, 15 lipca 2013

“My beds are everywhere” czyli “Wszystkie łóżka Leszka Bzdyla”

Myślę, że mogę zaryzykować stwierdzeniem, że prawie każdy artysta ma profil na Facebooku. Ten niesłychanie popularny portal internetowy jest w tym momencie jednym z najlepszych kanałów promocji w sieci, o czym nikogo nie trzeba przekonywać. Lecz Facebook może stać się również inspiracją do przedsięwzięć twórczych, jak choćby łóżka fotografowane przez Leszka Bzdyla, które stały się przedmiotem wystawy, są tego przykładem.

Leszek Bzdyl, słynny tancerz, założyciel Teatru Dada von Bzdylow, teatru, który niedawno świętował 20-lecie korzysta z Facebooka jak każdy inny zjadacz chleba. Jednak od tego przeciętnego użytkownika różni go ilość znajomych (ponad dwa i pół tysiąca) oraz popularność każdego jego wpisu. Zasięg jego aktywności na portalu jest szeroki, a dzięki rozpoznawalności i autorytetowi jakim cieszy się w środowisku tańca, każdy jego “post” odbija się echem. Prozaiczne posty przeplatane są linkami do dyskusji o sztuce i tańcu, postami promującymi spektakle Teatru von Bzdylow, licznymi zdjęciami artysty, żartami, maksymami. Swoim profilem facebookowym Bzdyl podkreśla swój wizerunek awangardowego artysty - cynicznego, przewrotnego, zabawnego i inteligentnego, uwielbianego, tanecznego celebryty.

Bzdyl przyznaje się, że dał się wciągnąć w facebookową wirusową chorobę. Chęć dzielenia się wszystkim i czymkolwiek ze znajomymi sprawiła, że Bzdyl zaczął fotografować łóżka w których sypia i zamieszczać je na swoim profilu: łóżka hotelowe, puste, ze skotłowaną pościelą. Tak narodził się projekt "My beds are everywhere". Jest to rodzaj pamiętnika, dziennika łóżkowego. Jak mówi Bzdyl, zdjęcia łóżek budzą w nim wspomnienia danych miejsc, które łatwo zostałyby zapomniane, zatarte przez kolejne miasta i kolejne łóżka. Łóżkowy album stawał się coraz bardziej ekscytujący dla artysty, gdy fotografie wzbudzały zainteresowanie znajomych i fanów. Wraz z objętością albumu rosła jego popularność i stawał się punktem wyjścia ciekawych rozmów, komentarzy, uwag.


Zatoka Sztuki zainteresowała się facebookowym szałem Bzdyla i jego łóżek, i zaproponowała mu wystawę. Tak, po czterech latach z cyberprzestrzeni internetowej 150 łóżek Bzdyla powędrowało na ściany galerii. Wernisażowi towarzyszył performance Bzdyla, równie bezprecedensowy co cała wystawa. Polegał on na wystawieniu autentycznego łóżka, a raczej łoża z Leszkiem Bzdylem w pościeli i przygrywającym obok Olem Walickim w piżamie. Oglądający wystawę mogli położyć się obok artysty, odpocząć, porozmawiać...



Bzdyl zarzeka się, że “My Beds are everywhere” jest projektem nie-artystycznym. Pomimo tego wzbudził wiele emocji, najpierw znajomych na Facebooku, później zainteresowanie Zatoki Sztuki a ostatecznie wywołał szum medialny. Mam wrażenie, że projekt urzeka swoją prostotą, szczerością i sentymentalnością. Pomimo niewielkich walorów artystycznych całego przedsięwzięcia (bardziej niż z artystą ma się wrażenie mieć do czynienia z maniakiem), projekt budzi sympatię, szczególnie jego facebookowa historia oraz pomysł Bzdyla na kontynuowanie go na portalu dośmiertnie. Artyście życzę zatem niekończących się łóżek :)

JJaworska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz