poniedziałek, 20 maja 2013

Działanie programów rozrywkowych, czyli kto jest zwycięzcą talent-show


Programy takie jak „The Voice of Poland”, „Must be the music” czy „X Factor” przyciągają przed telewizory miliony widzów, o czym możemy się przekonywać regularnie od paru lat. Producenci telewizyjni prześcigają się podczas prezentowania wiosennych i jesiennych ramówek swoich rodzimych stacji walcząc o popularność. My w szklanych odbiornikach widzimy tylko kolorowe efekty długotrwałego procesu realizacji programu. Rzeczywistość nie jest tak piękna.

Casting
Pierwszym etapem kwalifikacji są precastingi. Odbywają się najczęściej w największych miastach Polski. W sytuacji ograniczonego budżetu przeznaczonego na ten etap konkursu zdarza się, że część zgłoszeń można wysłać online. Grupa szczęściarzy zostanie zaproszona do studia, gdzie odbywają się właściwe nagrania programu. Tam podczas zasadniczego castingu czekają na uczestników jurorzy.

Spotkanie z jury
W tym etapie można zaobserwować trzy grupy uczestników: osoby naprawdę utalentowane, posiadające wybitne umiejętności, z mocno zaznaczoną osobowością lub z charakterystycznym wizerunkiem oraz uczestnicy, których występy budzą współczucie, a jeszcze częściej salwy śmiechu. Podczas pierwszych nagrań odpadają najczęściej ci ostatni, ponieważ ich zdolności nie wzbudzają zachwytu. Z drugiej strony osoby te cieszą się ogromną popularnością wśród widzów, a ich „występy” robią furorę w social media - są montowane specjalne nagrania z ich udziałem, które rozpowszechniane są w zdumiewająco szybkim tempie.

Promocja
Równolegle rozpoczyna się promocja programu. Podaje się oficjalnie, kto zasiądzie w jury danej edycji programu oraz kto go poprowadzi. To właśnie ci ludzie najwięcej zyskują medialnie na udziale w talent-show pojawiając się na pierwszych stronach gazet. W tym samym czasie powstają teledyski promujące stację (z programem na czele), jingle, spoty reklamowe przedstawiające uczestników. Mile widziane jest, aby wypowiadali się na swój temat w zgodzie ze scenariuszem. W przeciwnym razie podczas montażu wypowiedź i tak nabierze charakteru wymaganego przez producentów. W końcu najważniejsze, aby w mediach było dużo i głośno o programie. Atmosferę podgrzewają „newsy” na temat celebrytów zasiadających w jury. Dobrze, jeśli dodatkowo znajdą się doniesienia na temat uczestników pojawiających się w programie. Im bardziej skandaliczne, tym lepsze. A wśród walczących o zwycięstwo zawsze znajdziemy cudownie uzdolnione dziecko, osobę w średnim wieku, która nagle odnalazła swoje artystyczne powołanie i ludzi pokrzywdzonych przez los, wdzięcznych, że ktoś dał im szansę pokazać się szerszej publiczności.

Publiczne poparcie
Przy produkcji programu pracuje sztab psychologów, statystyków i ludzi od wizerunku. Przez cały czas realizacji talent-show szukają potencjalnych faworytów, którzy potem najprawdopodobniej będą dopingowani przez jury. Ponadto, do zadań wspomnianych specjalistów należy analiza poparcia internautów. Czytają komentarze, przeprowadzają ankiety i sondy – wszystko po to, aby wytypować grupę uczestników, która w późniejszym czasie zmierzy się ze sobą w finale. Pojawienie się ulubieńców wzbudzi zadowolenie widzów, a jak wiadomo – każdy kupi taki produkt, jaki sam sobie wybierze. Proces ten przyniesie większe zyski z głosowania sms. Do selekcji uczestników dochodzą jeszcze ich dotychczasowe osiągnięcia. Na tym etapie odpadają najczęściej ludzie, którzy już coś osiągnęli, np. mają swój zespół i określoną twórczość. Przecież początkującemu artyście łatwiej jest narzucić repertuar na czas trwania programu lub (w razie zwycięstwa) po jego zakończeniu.

Finał
W ten sposób do finału przechodzą ludzie faworyzowani przez produkcję oraz ci, którzy mają z nimi przegrać. Często podczas poszczególnych etapów dyskwalifikacji uczestników można usłyszeć od członków jury zdanie zakładające, że poradzą sobie oni doskonale bez pomocy programu. A laureat? Prawie zawsze to osoba wzbudzająca sympatię widzów (w większości niepełnoletnich), która bez problemu w dalszych poczynaniach będzie kierowała się wytycznymi producentów zarabiających krocie na jej sukcesach. Współpraca będzie przyjemna przez parę miesięcy. Później trzeba będzie zainwestować w następną edycję programu i w kolejnego zwycięzcę. Niestety tylko nielicznym udaje się utrzymać dłużej wysoką pozycję na rynku.

Przykłady
Laureatem pierwszej edycji „Must be the music” został zespół Enej. Faktycznie można nazwać ich zwycięzcami. Na liczne koncerty przychodzą tłumy, a rozgłośnie radiowe chętnie promują kolejne single grupy. Nie można tego powiedzieć o Gienku Losce („X Factor”). Był „zwycięzcą idealnym” – uliczny grajek białoruskiego pochodzenia przyszedł do telewizji, wzbudził zainteresowanie widzów, wygrał. Niedługo po zakończeniu programu w zgodzie z producentami show wydał płytę. Udało mu się nawet wystąpić na Festiwalu w Opolu. Niestety w międzyczasie stacja przygotowywała kolejną edycję programu, a z terminarza na stronie Loski można się dowiedzieć, że od czasu do czasu zdarza mu się zagrać jakiś koncert. 

Można znaleźć jeszcze wiele przykładów potwierdzających powyższy "scenariusz" talent-show. Nie zmienia to faktu, że nie warto się poddawać. Ważne jest, aby w programach tego typu pokazać się z jak najlepszej strony. To życie pokaże, kto jest prawdziwym zwycięzcą, a kto był nim przez chwilę.


Justyna Leszczyńska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz