Wiemy
już, że ambient marketing to niebanalna promocja w nietypowym miejscu. To
sposób na nadanie komunikatu promocyjnego, tak aby potencjalny odbiorca nie
mógł go pominąć. Taka forma reklamy odbiega od standardu i rutyny, którymi
zewsząd jesteśmy karmieni. Należy jednak pamiętać, że to co dziś jest AM, jutro
jest już mainstreamem. Dlaczego moim zdaniem AM ma szansę na karierę w Polsce...
ponieważ u nas trafia na niszę. Na dziurę, wyrwę, Rów Mariański. Wiem,
uogólniam, jednak u nas często to standard jest ambient. Natomiast najbardziej
ambientowym rodakiem jest mały głód (dygresja: Mały Głód ma 812 tys. lajków na
facebooku).
Oczywiście zdarzają się perełki jak np. Projekt „VW Passat show” . Jednakże są one rzadkością, stąd łatwo jest potencjalnego polskiego konsumenta zaskoczyć, a nawet sprowokować do dyskusji.
Niszę w kreatywnym promowaniu wykorzystali specjaliści francuskiej marki Louis Vuitton, jednej z najbardziej luksusowych marek mody na świecie. Obok instalacji zamieszczonej przed warszawskim domem towarowym Vitkacem, trudno jest przejść obojętnie. Nie da się nie zauważyć ogromnego kufra z charakterystycznym monogramem LV, który jest zapowiedzią czerwcowego otwarcia pierwszego butiku LV w Polsce. Technicznie obiekt zajmuje 2 piętra budynku od strony Al. Jerozolimskich, ma ok. 9 m wysokości i 28 m szerokości.
Obiekt wywołuje skrajne emocje. Przeciwnicy reklamy LV powołują się na degradację przestrzeni i architektury miejskiej. Mieszkańcy Warszawy mówią o niszczycielskim wpływie nieodpowiedzialnych decyzji miasta. Aktywni w tej sprawie są także internauci, którzy nieszczędną gorzkich słów, robiąc to jak zwykle anonimowo.
A prawda moim zdaniem jest taka, że Warszawę, Łódź, Poznań, Kraków i tym podobne, piękne polskie miasta zalewa plastikowa marketingowa tandeta, walka firm na wiszące reklamowe szmaty. Dlaczego reagujemy negatywnie, na to co estetyczne i intrygujące, wyjęte niczym z Alicji w krainie czarów? Nie chodzi już o to, że jest to reklama AMBIENTOWA wielkimi literami, że marka rodem z Paryża, ale o to że to instalacja, w której widzę kreatywny wysiłek umysłowy. Zgrabna alternatywa dla „już wkrótce wielkie otwarcie”, dla ogrodzeń i upstrzonych zasłon towarzyszącym modernizacjom powierzchni dla butików, salonów, sklepów.
Oprócz krytycznych, aprobujących i refleksyjnych odpowiedzi na reklamę LV, swoją odpowiedź dała także grupa działająca pod nazwą Antygencja- przedstawiająca się jako pierwsza w kraju agencja (anty)marketingowa. Przeprowadziła ona kampanię subvertisingową, do której stworzyła fotomontaże fikcyjnych reklam LV zamieszczonych w przestrzeni miejskiej. Całość zaś prac nad odpowiedzią na podróżny kufer LV podsycała Antygencja notatkami na facebooku.
Antygencja na swoim funpageu:
„UWAGA KONKURS!!!!!!!!!!!!!!!!! Antygencja włącza do kampanii dla Louisa Vuittona komponent społecznościowy. Mamy więc dla Was konkurs "Na zakupy z Vuittonem".
Zasady są proste - każdy kto NIE udostępni tej reklamy, już pod koniec czerwca będzie mógł iść do warszawskiego sklepu LV i dobrowolnie kupić wybraną torebkę za cenę WYŻSZĄ od nominalnej!
Dodatkowo będziecie mogli kupić taki ekstra eko plastikowy worek, żeby mieć gdzies schować swój nowy nabytek przed oczami zazdrośników!
Zatem: NIE udostępniajcie i idźcie NA ZAKUPY! Powodzenia!”
Podsumowując... czy niekomentowana przez LV fala krytyki, subvertising ze strony Antygencji, kłótnie i żale faktycznie szkodzą marce? Czy może wzmacnia to jej pozycjonowanie i jeszcze bardziej podkreśla ekskluzywność marki? Co z tym kuferkiem? I co z tą Polską? Rozważcie, ale bez jadu i płaczu, że rząd taki a taki, państwo takie a takie.
Rozważcie refleksyjnie. Dajcie znać na facebooku.
Anna Kowalczyk







No przez te artykuły, to ja się stanę waszą fanką, bez żadnych chwytów marketingowych ;P
OdpowiedzUsuńBardzo nam miło ;)!
OdpowiedzUsuń